wtorek, 15 kwietnia 2014
5
Wiedziałam, że ona mi nie odpuści tego koncertu. Jedyną moją myślą w tamtym momencie było "no to mam przerąbane". Marika zaczęła gadać jak nakręcona, miała w głowie cały plan. W takich momentach mnie przerażała, ale widać było jak długo czekała na ten moment. Tylko dlaczego ja też miałam tam być? Okej, byłam jej najlepszą przyjaciółką, chciała żebym była przy niej w chwili kiedy spotka "miłość swojego życia", ale na stan w jakim się znajdowałam, nie miałam na to ochoty. Koncert miał się odbyć za dwa tygodnie, w Łodzi. Ustaliłyśmy, a właściwie to Marika ustaliła, bo ja nie miałam nic do powiedzenia, że ona kupuje bilety a ja rozmawiam z ojcem żeby znalazł nam hotel. Dużo podróżował, więc mogłam mieć pewność, że chociaż tyle dla mnie zrobi i nie pozwoli żebyśmy spały na dworcu. Ostatnie dwie godziny spędziłam na słuchaniu paplania Mariki jak to będzie, jak Justin będzie wyglądał, jakie miejsca wybierzemy, jak będzie wyglądało spotkanie na meet&greet no i najważniejsze W CO ONA SIĘ UBIERZE?! Kochałam ją, ale czasami tak duuużo gadała. Próbowałam ją zrozumieć, ale mój ból głowy mi na to nie pozwalał. Kiedy już pojechała do domu, ogarnęłam się trochę i doprowadziłam do wyglądu człowieka, a nie jakieś potwora z loch ness, chociaż moich podbitych oczu niczym nie dało się zakryć, postanowiłam spędzić sobotę w łóżku i zająć się trochę szkołą. Jednak kompletnie nie mogłam się na tym skupić, w mojej głowie plątały się wydarzenia wczorajszego wieczoru. Założyłam słuchawki na uszy, włączyłam jakieś smuty i próbowałam się uspokoić. Dlaczego on tak bardzo mnie niszczył? Dlaczego nagle tak bardzo się zaczął o nas starać? Po tylu miesiącach kłótni, moich łez i jego ignorancji, kiedy na siłę próbowaliśmy, głównie to ja próbowałam ratować coś, co kompletnie nie miało już sensu. Chciałam sama poskładać cały mój świat w całość. Tak, on wtedy był całym moim światem,tylko szkoda, że jego światem byli koledzy. Ale dlaczego kiedy już dałam sobie spokój i postanowiłam żyć sama, on ponownie się pojawił? Tak bardzo pragnęłam zadać mu te wszystkie pytania, jednocześnie bojąc się poznać prawdę. Nie chciałam żeby mówił mi, że mnie kocha. Za bardzo mnie do niego ciągnęło, a przecież wiedziałam, że może mnie skrzywdzić. Z rozmyśleń wyrwał mnie dźwięk wiadomości na facebooku , pewnie wzięłam laptopa do ręki, ale kiedy zobaczyłam na ekranie treść wiadomości zadrżałam. Michał "Przepraszam za wczorajszy wieczór, nie chciałem Cię wystraszyć, ale kiedy zobaczyłem jak pięknie poruszasz się na parkiecie nie mogłem się powstrzymać. Kurwa Julka, wiem, że nie chcesz mnie znać, jestem skończonym chamem, ale tak bardzo Cię pragnę. Proszę, przyjdź do mnie.Tylko my dwoje,dziś nie będzie liczyło się nic więcej. Chcę tak jak kiedyś zatapiać się z marzeniach, pieprzyć rzeczywistość i nie patrząc na innych odbudować wszystko po kłótniach i pretensjach. Bądźmy dziś tylko dla siebie. Proszę :*" Nie wiedziałam, że stać go na takie coś, nawet gdy byliśmy razem nie potrafił napisać mi takich rzeczy, zawsze zgrywał twardziela. Poczułam jak po moim policzku płynie łza. Nie wiedziałam co zrobić. Wzruszył mnie, ale czy na pewno ponownie chciałam się w to pakować? Dobra, postanowiłam żyć chwilą. Za oknem robiło się już ciemno, więc poprosiłam mamę żeby pożyczyła mi samochód. Ona jak zawsze próbowała namówić mnie, że kupią mi własny, ale ja nie chciałam. Lubiłam jeździć autobusami, chociaż czasami było to uciążliwe, to robiłam to z przyjemnością, zakładałam słuchawki, obserwowałam ludzi, dopisywałam im różne historie, zastanawiałam się dokąd się tak śpieszą, dlaczego są tak szczęśliwi lub smutni. Nie byłam jak niektóre moje koleżanki. Owszem, lubiłam imprezy, lubiłam się stroić i być piękną, jednak czasami bardziej wartościowe było dla mnie wskoczenie w dres i pójście na ognisko z przyjaciółmi lub po prostu wspólne siedzenie w domu i wygłupianie się. Nie wspomniałam też wcześniej o tym, że lubiłam pisać teksty piosenek, komponować do nich muzykę, bo to przecież poprzez nią można opowiedzieć najpiękniejsze historie. Grałam na gitarze, pianinie i na skrzypcach. Głos też miałam nie najgorszy, jednak nigdy jakoś nie miałam potrzeby chwalenia się tym. Zdawałam sobie sprawę z moich umiejętności, ale nigdy nie odczuwałam potrzeby podzielenia się nimi ze światem, wręcz nienawidziłam kiedy nauczycielka w szkole naciskała żebym zaśpiewała czy zagrała w jakimś przedstawieniu. Ale wracając do tematu. Podjechałam pod dom Michała, spędziłam jakieś 5 min w aucie zanim zdecydowałam się zapukać do drzwi. Otworzył niemal natychmiast, Jego oczy lśniły w odbiciu lampy, która była zawieszona na ganku przed domem. Wyglądał cudownie, miałam ochotę się na niego rzucić. Zorientowałam się, że do tej pory żadne z nas się nie odezwało tylko wodziliśmy wzrokiem po swoich ciałach. Chciałabym wiedzieć o czym myśli. "Cieszę się, że tu jesteś." uff, w końcu się odezwał. Zaprosił mnie do środka, a ja weszłam ze świadomością, że nie ma już odwrotu. Usiadłam na beżowej kanapie w salonie, Michał usiadł obok, ale w bezpieczniej odległości. Mówił coś do mnie, cały czas mówił, ale nie słuchałam jego słów. Boże, zachowywałam się jak jakaś napalona nimfomanka, która po raz pierwszy od roku zobaczyła faceta i pragnęła namiętnego seksu. Nawet nie wiem kiedy, ale on już siedział bliżej, jego dłoń dotykała moich ramion a jego malinowe usta złożyły delikatny pocałunek na moich. Czułam się jak w niebie. Wiedziałam, że będę żałować, ale tak bardzo pragnęłam jego bliskości, bezpieczeństwa jego silnych ramion. No i stało się, nawet nie wiem kiedy zaczęliśmy coraz namiętniej się całować i zdzierać z siebie ubrania. To był chyba najcudowniejszy stosunek w moim życiu. Byliśmy jak dwoje kochanków, którzy byli spragnieni swoich ciał. Otworzyłam oczy, spojrzałam na telefon - 01:05. Michał spał obok a ja miałam ochotę stamtąd jak najszybciej uciec. Czułam, że to był błąd, że poniosę konsekwencje, ale z drugiej strony wiedziałam, że nie mam czego żałować. Drgnął i otworzył oczy, popatrzył na mnie, jego mina pokazywała zadowolenie. Próbował mnie pocałować, ale się odsunęłam. "Co jest?" zapytał niepewnie. "To było nasze pożegnanie. Wiem, że nie powinnam tutaj przyjeżdżać, ale chciałam poczuć coś do Ciebie ostatni raz. Już nigdy nie będzie tak jak wcześniej. Może gdybyś wcześniej coś zrozumiał, wszystko potoczyłoby się zupełnie inaczej. Wybacz." Głos mi drżał, a w głębi duszy czułam się jak ostatnia suka. Ubrałam się prędko i wyszłam zostawiając zdezorientowanego Michała w łóżku. Nie chciałam żeby z jego ust wypłynęły jakiekolwiek słowa. Za bardzo się ich bałam. Uderzyło we mnie zimne, wiosenne powietrze. Wiedziałam już, że muszę żyć bez niego, tylko co dalej będzie?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz