wtorek, 22 kwietnia 2014

9

No dobra, muszę przyznać, że Justin na żywo wyglądał świetnie. Szczególnie w białym garniturze. Marika szalała a ja nie wiedząc czemu, nie mogłam przestać się uśmiechać. Bieber, wykreowany przez media na chama i rozkapryszonego gówniarza na scenie był słodki niczym syrop klonowy, nieśmiały a zarazem seksowny. Podobało mi się to, chociaż jego show było wyreżyserowane od A do Z i nie było tam miejsca na odrobinę improwizacji czy przypadku. Strasznie podobał mi się taniec i jego ruchy, wręcz nie mogłam oderwać wzroku i tak jak wcześniej Marika tym razem ja w pewnym momencie przestałam mrugać. Tłumy szalały a w środku było chyba z 40 stopni, nie dziwię się, że dziewczyny pod sceną mdlały. Mimo tego co mówili o Justinie nie można było odmówić mu talentu, fortepian, gitara, perkusja, wokal i do tego taniec, to wszystko miało w sobie to coś, co przyciąga. Najbardziej rozśmieszyła mnie dziewczyna, która wdrapała się na scenę. No, ale czego się nie robi żeby dotknąć swojego idola? W zasadzie to i tak go nie dotknęła, ale dzięki temu ją zapamięta. Widowisko było naprawdę na bardzo wysokim poziomie i nawet jak dla kogoś, kto nie jest wielkim fanem Justina jest czymś, na co warto zwrócić uwagę. Kiedy z Mariką bawiłyśmy się w najlepsze poczułam lekkie szarpnięcie za ramię. Przez ostatnie wydarzenia od razu odskoczyłam, ale całe szczęście osobą, która to zrobiła okazała się wysoka kobieta z miłym wyrazem twarzy. Zaczęła mówić do mnie po angielsku, w tym momencie wiedziałam, że warto było męczyć się na dodatkowych lekcjach, aby cokolwiek zrozumieć. Chwilę potem padło pytanie "Do you want to be one less lonely girl?", Marika zaczęła piszczeć, ja też się lekko zatrzęsłam. Chyba jako jedyna dziewczyna na świecie w tym momencie się zawahałam, decyzję podjęłam po tym jak zobaczyłam, że dziewczyna przede mną zaczęła strasznie płakać. Widocznie usłyszała pytanie, które zostało zadane w moją stronę. Zrobiło mi się jej strasznie szkoda i powiedziałam kobiecie, która czekała na moją odpowiedź, aby wybrała właśnie ją. Marika uderzyła mnie w ramię i powiedziała, że jestem idiotką, ale ja czułam, że postąpiłam  dobrze. Ta dziewczyna pragnęła tego bardziej niż ja, a poza tym wiedziałam, że przecież spotkamy się z nim na M&G. Zdziwiona kobieta odeszła od mnie i podeszła do tamtej dziewczyny, która popatrzyła na mnie, a z jej ust wydobył się krzyk "DZIĘKUJĘ!" co spowodowało ogromny uśmiech na mojej twarzy. Kilka minut później znajdowała się ona na scenie, w objęciach Justina, była piękna i taka szczęśliwa. Tak, wiedziałam, że to mogłam być ja, szczególnie kiedy Marika patrzyła się na mnie z taką pogardą, co wyjątkowo mnie rozśmieszało. Może i bywałam wredna i nieczuła, ale patrząc na tą dziewczynę ani przez chwilę nie miałam wyrzutów sumienia ani  też myśli, że postąpiłam źle. Po tej akcji reszta koncertu przebiegała tak jak do tej pory. Tańczyłam, śmiałam się i ogarniałam ruchy Justina. Pod koniec koncertu Marika podała mi białe serduszko, po czym okazało się, że Belibers zorganizowały taką akcję, że zgromadzeni na płycie podnosili do góry czerwone serduszka, a Ci na górze białe. No nie powiem, bo pięknie nam to wyszło i nawet trochę się wzruszyłam kiedy zobaczyłam minę Justina. Stał i po prostu się słodko się uśmiechał, nie spodziewał się, że fani też mogą go zaskoczyć. Jeszcze dwie piosenki i skończyło się, czar prysł. Marika zaczęła płakać, a to było coś, bo ona rzadko kiedy odważyła się płakać. Wiedziałam, że to łzy szczęścia, marzenie, które się spełniło. Co ten chłopak w sobie miał, że wzbudzał w ludziach takie emocje? Zastanawiając się wtedy nad tym nie sądziłam, że niedługo się o tym przekonam. Wraz z tłumem udałyśmy się do wejścia, gdzie miałyśmy zrobić sobie zdjęcie z Justinem. Trzymając Marikę za rękę czułam jak się trzęsie, chociaż starała się to ukryć. W końcu naszym oczom ukazał się on. Wyglądał świetnie i z tego co zdążyłam zauważyć był w bardzo dobrym humorze, przytulał fanki, mówił im, że są piękne.Najbardziej urzekła mnie mała dziewczynka, nie była ona z polski, ale podeszła do Justina i zadała mu kilka pytań, a ostatnim było czy weźmie z nią ślub. To był naprawdę słodki widok.






W końcu przyszła kolej na nas. Jednak zanim pozwolono nam podejść do Justina zjawiła się przy nim kobieta, która podeszła do mnie w trakcie koncertu. Powiedziała coś do niego i wskazała na mnie. "No pięknie", pomyślałam podchodząc do niego powoli. Marika od razu go przytuliła i w zasadzie to nie chciała puścić, paplała coś bez sensu na co Justin się uśmiechał trzymając ją za rękę. Chwilę potem odwrócił się do mnie, spojrzał swoimi dużymi oczami prosto w moje i chyba wtedy zrozumiałam dlaczego Marika ciągle mówiła o zapachu jego perfum, były piękne. W końcu się odezwał "Dlaczego tak piękna dziewczyna nie chciała zostać moją OLLG? Czuję się zawiedziony." Uśmiechnęłam się i opowiedziałam, że moja zastępczymi była równie piękna oraz bardziej potrzebowała spotkania z nim. "To dlaczego więc przyszłaś na mój koncert skoro nie chciałaś się ze mną spotkać?", o proszę, bycie wrednym i słodkim jednocześnie doskonale mu wychodziło, ale przecież ja też tak potrafię. "Nie mogłam znieść ciągłego chwalenie Ciebie przez moją przyjaciółkę, dlatego postanowiłam sama sprawdzić, czy aby na pewno jesteś taki super." Ha! "I co? Zawiodłaś się?". Nie bardzo wiedziałam co odpowiedzieć, ale kiedy zauważyłam, że trochę za długo się nie odzywam palnęłam "Nie, dopóki nie podniosłeś koszulki.". Kurwa, zawstydziłam Justina Biebera, przez co sama zaczęłam się rumienić. "Heh, słodka jesteś." rzucił uśmiechając się i nagle między nami pojawił się postawny ochroniarz, przypominając, że inni też czekają, więc zabraliśmy się za robienie zdjęć. Justin zapytał czy może sobie zrobić ze mną zdjęcie swoim telefonem, żeby zapamiętać tak wredną istotę jak ja. Zrobiliśmy więc szybkie zdjęcie i musiałyśmy pójść, czułam jak odprowadza mnie wzrokiem. " Jak ja Cię dziewczyno nie ogarniam! Justin Bieber, tak ten Justin, o którym marzę dniami i nocami podrywa Cię a Ty tak po prostu go zlewasz i do tego jesteś niemiła?! Całkiem Ci się debilko w głowie poprzestawiało?! Ja na Twoim miejscu już bym się mu oświadczyła!". No tak, mogłam się spodziewać niezłego ochrzanu od Mariki. Ale kiedy tylko zaczęłam się śmiać cała złość na mnie jej przeszła, chociaż nadal uważała, że jestem głupia. No sory, ale ja go traktowałam jak normalnego kolesia, który spełnia swoje marzenia, bo jest mega utalentowany, a nie jak jakiegoś Boga, od którego dotyku od razu mdleję a na jego widok dostaję palpitacji. Źle trafił, nie moja wina. Obie zgodnie stwierdziłyśmy, że jest jeszcze nawet wczesna pora, więc poszłyśmy szukać jakiegoś baru. Ten, który wybrałyśmy okazał się całkiem fajny i co najważniejsze niedaleko hotelu. Spotkałyśmy tam dużo Belibers, więc Marika była w swoim żywiole no i ze szczęścia przesadziła tak troszeczkę z alkoholem. Troszeczkę w jej wykonaniu oznaczało, że prawnie niosłam ją do hotelu. No i na nasze nieszczęście, w sumie to bardziej na nieszczęście Mariki, jej miłość życia, bóg seksu i bożyszcz nastolatek na całym świecie zobaczył ją w takim stanie, kiedy wsiadałyśmy do windy. Justin akurat wracał z kolacji, Marika krzyczała, że weźmie z nim ślub i będzie matką jego dzieci a próbując ją uspokoić prawie udusiłam się ze śmiechu. Dobrze, że on nic z tego nie zrozumiał, a ja nawet nie miałam zamiaru przypominać jej żeby włączyła tryb języka angielskiego. Justin patrzył się na mnie i się uśmiechał. Próbowałam rozgryźć czy on się z nas nabija, czy po prostu chce być miły, albo po prostu suszy zęby po kolacji. Kiedy w końcu trafiłyśmy do pokoju, poszłam do łazienki, umyłam zęby, związałam włosy i przebrałam się w dres. Znowu usłyszałam pisk Mariki, jeju, że ona miała jeszcze siłę krzyczeć. Nawet nie musiałam pytać co się stało, ponieważ od razu podbiegła do mnie z telefonem i pokazała mi wpis, który Justin umieścił na Twitterze zaraz pod naszym wspólnym zdjęciem : "Spotkałem ją.. Jeden raz to przypadek, ale dwa to już chyba przeznaczenie. Prawda?". No i ponownie zarumieniłam się z jego powodu! Marika zasnęła, a ja przypomniałam sobie, że po drodze widziałam basen z pięknym widokiem na miasto. Stwierdziłam, że skoro i tak ciężko mi będzie zasnąć to pójdę tam posiedzieć. Nie chciałam myśleć o Michale, jednak to było silniejsze ode mnie. Alkohol robił swoje, przez co chciałam nawet do niego zadzwonić, bo przecież mógł już wyjść z aresztu. Jednak za nim zdążyłam wziąć telefon do ręki usłyszałam za sobą ciche kroki. Kiedy odwróciłam głowę, ujrzałam osobę, której akurat się nie spodziewałam.... 

1 komentarz:

  1. Super! :)
    zapraszam na swoje opowiadanie o Justinie Bieberze :)
    Nasze pierwsze spotkanie nie należało do najmilszych, nie trwało zbyt długo i żadne z nas nie spodziewało się, że zostawi w naszym życiu tak trwałe ślady. Miłość do muzyki nas połączyła, a teraz właśnie ona ma nas rozdzielić?! O nie. Ja nie mam zamiaru na to pozwolić. Choćby miałoby mnie to wykończyć, nie rozstanę się z nim, jeśli on wprost nie powie mi, że tego chce.


    http://justin-and-bella.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń