środa, 4 czerwca 2014
13
Długo zastanawiałam się czy odebrać, jednak w końcu złamałam się i nacisnęłam delikatnie zieloną słuchawkę. "Czego chcesz?" wycedziłam przez zaciśnięte zęby, po drugiej stronie usłyszałam zachrypnięty smutny głos Michała: "Nie martw się, nie chcę się spotkać ani też Cię nękać. Chcę tylko przeprosić. Wiem, że to nic nie zmieni, nie wystarczy i wiem, że nie chcesz mnie znać, co w ogóle mnie nie dziwi, ale chcę żebyś wiedziała, że tamtego wieczoru nie byłem sobą i nadal nie mogę sobie tego wybaczyć Tego, że potrafiłem skrzywdzić kogoś na kim tak bardzo mi zależy. Nie zasługiwałaś na to. Pamiętaj, że Cię kocham, zawsze będę przy Tobie i nie pozwolę aby ktokolwiek już zrobił Ci krzywdę. Byłaś, jesteś i zawsze będziesz dla mnie najważniejsza. Trzymaj się mała. Kocham Cię." W moich oczach stanęły łzy, nie wiedziałam co powiedzieć, jednak zanim zdążyłam się odezwać przerwał mi dźwięk zakończonego połączenia. Nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć, wierzyłam, że to co mówił było szczere, ale niewystarczające do tego, żebym mu wybaczyła i żeby jeszcze kiedyś między nami było dobrze. Zranił mnie, potrzebowałam czasu. W głowie miałam ten cholerny mętlik. Moje myśli krążyły między Justinem a Michałem. To były dwa różne światy. Z Michałem łączyła mnie silna więź emocjonalna, miłość, jednak za bardzo starał się mnie podporządkować pod siebie i swój "nowy" tryb życia. Kochałam go szczerze, ufałam mu i spędziliśmy razem wiele cudownych chwil. Czas wszystko zmienił, czułam, że muszę pójść dalej, przestać tkwić w tym co mnie mnie niszczy, próbować się rozwijać. Miłość do Michała to rozdział dla mnie zamknięty, zawsze będę do tego wracała myślami, będę miała sentyment, ale to wszystko. Z Justinem miało być zupełnie inaczej. Przy nim czułam, że mogę być całkowicie sobą, mogę śmiało wyrazić swoje zdanie i nie bać się jego reakcji. Wiele nas łączyło, mieliśmy wspólne zainteresowania, podobne poczucie humoru, czułam, że znam go od wielu lat. Mimo, że wszystko zaczęło się kilka dni temu to jego bliskość dawała mi poczucie bezpieczeństwa, jego dotyk sprawiał, że drżałam, a uśmiech nie schodził z mojej twarzy. Przy nim dawałam się porwać nieznanym dotąd emocjom, chciałam żyć chwilą i czerpać z niej jak najwięcej. Moje dotychczasowe, poukładane choć nieco zakręcone życie zburzył jeden jego uśmiech. Tylko prześladowała mnie niepewność co dalej będzie. Nawet nie wiem kiedy zleciała mi droga, bo nim się zorientowałam pociąg powoli wtaczał się na wrocławski dworzec. Zamówiłyśmy taksówkę, która najpierw podjechała pod dom Mariki. Stwierdziłyśmy, że jesteśmy zbyt zmęczone, żeby jeszcze dzisiaj się zobaczyć, a poza tym na drugi dzień miałyśmy wrócić do szkoły. Zbliżał się koniec roku szkolnego, więc przydałoby się trochę podciągnąć oceny. Chociaż nie było z nimi źle, nigdy nie miałam jakiś większych problemów z nauką większość materiału podchodziła mi z łatwością. Otwierając drzwi mieszkania szybko ogarnęłam, że jak zwykle jest ono puste. Na stole w kuchni leżała kartka "Jesteśmy u cioci Ani na urodzinach. Będziemy późno. W lodówce masz kolacje. Buziaki, mama." Takim to dobrze, na imprezy w tygodniu chodzą. Nawet nie spojrzałam w stronę lodówki, nie czułam się głodna, więc zamiast tego weszłam na górę, rzuciłam walizkę na łóżko i postanowiłam wziąć gorący prysznic na rozluźnienie. Wszystko robiłam powoli i bez pośpiechu, myślami byłam bardzo daleko od miejsca, w którym się znajdowałam. Nic mnie nie interesowało, nawet to co działo się u moich znajomych podczas naszej nieobecności. Po wyjściu z łazienki rozpakowałam walizkę, osuszyłam ręcznikiem jeszcze trochę wilgotne ciało i założyłam na nie ciepłą piżamę. Szybko przygotowałam się do szkoły i biorąc w dłoń laptopa wskoczyłam pod kołdrę. Następne dwie godziny spędziłam na oglądaniu zdjęć Justin, słuchania jego głosu w wywiadach i piosenkach oraz czytaniu sterty bzdur na jego temat. Czułam się jak jakaś psycholka, jednocześnie nie mogąc uwierzyć, że jeszcze kilkanaście godzin temu leżałam w jego ramionach. Zasnęłam z laptopem, na którego ekranie wyświetlone było nasze zdjęcie i ten cudowny uśmiech. Nad ranem zamiast dźwięku budzika obudził mnie sygnał połączenia. Pierwszą moją myślą było, że to Justin, bo przecież jeśli już doleciał to byliśmy w innych strefach czasowych. Jednak wyświetlił mi się numer, którego dotychczas nie miałam w swoim spisie kontaktów. "Halo?" powiedziałam do słuchawki zaspanym głosem. "Julia? Z tej strony mama Michała."- płakała. To co usłyszałam później kompletnie wbiło mnie w ziemię. Jedyne czego chciałam w tamtej chwili to obudzić się z tego snu..
Subskrybuj:
Posty (Atom)