Całkiem fajnie nam się rozmawiało, mówił o wszystkim, ale najwięcej o muzyce i o rodzinie. Widać było, że jest to dla niego najważniejsze. Zbyt szybko oceniłam tego człowieka, ale w sumie jak miałam postąpić? Media przedstawiają go w okropny sposób i pokazują jego najgorsze życiowe sytuacje. Jednak on był inny, przynajmniej tak mi się wydawało. Szybko znaleźliśmy wspólny język i po raz pierwszy od bardzo dawna rozmawiałam z kimś tak bardzo szczerze. Chciał wiedzieć o mnie wszystko, więc mu to opowiedziałam, nawet o Michale. Był w lekkim szoku i powiedział, że nie zasługuję na to, aby ktokolwiek mnie w ten sposób traktował i w końcu powinnam uwierzyć w siebie i w swoje możliwości. Niby zwykłe słowa, można powiedzieć, że banalne, jednak w tamtej chwili zrozumiałam, że przez cały ten czas zaślepiała mnie miłość do niego. Po tych trudnych dla nas obojga tematach, Justin postanowił rozładować napięcie. "Słuchaj, myślałem dzisiaj o tym co powiedziałaś..". Nie bardzo wiedziałam o co mu chodzi, dopóki nie wstał:
"Naprawdę jest aż tak źle?". Powiedział to z tak poważną miną, że wahałam się czy on aby na pewno żartuje, jednak po chwili oboje wybuchliśmy śmiechem. Siedzieliśmy, wygłupialiśmy się, Justin nawet próbował zmusić mnie do tego abym zaśpiewała trzymając mnie nad basenem, jednak się nie dałam. Czułam się cudownie w jego towarzystwie, dziwne, że znałam go zaledwie kilka godzin, a dawał mi takie poczucie bezpieczeństwa. Co jakiś czas Justin chodził do baru po drinki, więc oboje mieliśmy już dobrze w głowie i zachowaliśmy się jak małe dzieci bawiąc się w berka. Dobrze, że nikt tego nie widział. Przez chwilę zastanawiałam się, czy to nie jest sen, a ja po prostu śpię sobie słodko w hotelowym łóżku, jeszcze mocniej zaczęłam nad tym rozmyślać kiedy spojrzałam w bok, gdzie stał Justin w samych bokserkach. Po czym poznałam, że to nie sen? Po tym jak wrzucił mnie w ciuchach do zimnej wody w basenie! No super, kolejny nowo poznany koleś widzi mnie w spływającym makijażu. Byłam w szoku, natomiast Justin miał niezły ubaw: "Przepraszam, że wrzuciłem Cię w ubraniu,ale z uwagą na Twoje wcześniejsze zachowanie wobec mnie, nie mogę pozwolić sobie na dokończenie trasy z podbitym okiem. Ale jeśli chcesz to zawsze możesz się rozebrać." Na początku byłam strasznie wkurzona, ale alkohol rozpływający się w mojej krwi, spowodował, że szybko mi przeszło i zaczęliśmy się świetnie bawić.
Czułam, że jest mi coraz bardziej zimno, więc wyszliśmy z wody. Moje ubrania były całe mokre, nie chcąc się przeziębić rozebrałam się do stanika i majtek, a Justin przykrył mnie swoją bluzą. Usiedliśmy na leżakach, wzięliśmy drinki i kontynuowaliśmy nasze rozmowy. Wierzyłam w każde jego słowo, nawet wtedy, gdy powiedział, że spotyka tysiące ciekawych ludzi, wartych uwagi dziewczyn, ale nie sądził, że dopiero w Polsce spotka kogoś, przed kim tak bardzo się otworzy. Nie chciałam, aby te chwile się skończyły, ale w pewnym momencie zorientowaliśmy się, że za oknem wschodzi słońce, spojrzałam na zegarek, na którym była 5:00. Tak dobrze czuliśmy się w swoim towarzystwie, że nawet nie zwracaliśmy uwagi na mijający czas. Postanowiliśmy wrócić do pokoi, nim ktoś się zorientuje, że nie było nas całą noc. Justin chciał żebyśmy utrzymywali jeszcze kontakt i poprosił mnie o numer telefonu. Pocałował mnie w policzek i odszedł, a ja poczułam w sobie dziwny smutek. Weszłam do pokoju, wzięłam szybki prysznic i nie mogąc zasnąć jak zwykle zaczęłam myśleć. Wiedziałam, że nie radzę sobie z życiem. Czasem mam wrażenie, że jestem jak takie małe dziecko, które nie wie co, gdzie i kiedy. Potrzebuje kogoś, kto będzie zawsze mi pomagał i wspierał, będzie dodawał otuchy i uczył, jeśli czegoś nie będę umieć, nawet po milion razy, aż zrozumiem. Potrzebuje kogoś, kto będzie się mną opiekował. Czasem mam wrażenie, że nie nadaję się do tego świata. Gdzie znajdę takiego człowieka? Przecież każdy, kto by poznał mnie z tej strony przestraszonej dziewczyny bojącej się żyć, powiedziałby zaledwie " weź się ogarnij, nie przesadzaj". Czuję się bezradna, bezużyteczna, bezskuteczna. Chore jest bać się wszystkiego, bać się życia. Potrzebuje kogoś, kto mnie zrozumie. Kogoś wyjątkowego. Kogoś, przy kim będzie mi się chciało żyć. Czy właśnie tą osobą miał być on? Nie, przecież to Justin Bieber, dobra, poznaliśmy się, spędziliśmy razem fajnie czas, ale on wyjedzie, to nigdy się już nie powtórzy, nawet gdybyśmy mieli utrzymywać kontakt. On będzie gdzieś tam, w świecie, ja we Wrocławiu, to nie ma sensu. Nie mogłam odpędzić od siebie myśli, że to coś wyjątkowego, że tak szybko nie skończy się nasza wspólna przygoda. Miałam nadzieję, że kiedy się obudzę całe to zajaranie jego osobą minie. Kiedy w końcu udało mi się zasnąć, nie potrwało to długo, ponieważ obudziła mnie Marika rozwalająca cały pokój w poszukiwaniu wody. Kiedy opowiadałam jej wydarzenia ostatniej nocy, nie wiedziałam czy jest szczęśliwa, czy bardziej chce mnie zabić. "Dobra, może i spędziłaś z moim Justinem noc, ale kiedy wrócimy do Wrocławia, ja nadal będę pałać do niego platoniczną miłością i śledzić każdy jego krok, a Ty będziesz mnie za to opierdalać i sprowadzać na ziemię. Zrozumiałaś?" Obie zaczęłyśmy się śmiać, jednocześnie wiedząc, że przecież nic nie będzie już takie jak wcześniej.. Kiedy Marika brała prysznic dostałam wiadomość od Justina, że może pozwolić sobie na zostanie w Polsce jeszcze przez kilka dni i ma nadzieję, że będę mu w tym towarzyszyć. Jedno wiedziałam na pewno, te kilka dni minie i nie mogę pozwolić sobie na wkręcenie się, nie chcę znowu cierpieć. Miałam zamiar trzymać się tego postanowienia i za wszelką cenę nie dać mu pozwolenia na zbliżenie się do mnie.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz