czwartek, 22 maja 2014

12

WŁĄCZ ZANIM ZACZNIESZ CZYTAĆ!
Usłyszałam głośne kroki na korytarzu hotelu, tak jakby ktoś bardzo się spieszył. Zerwałam się i szarpnęłam za klamkę, miałam nadzieję, że to był on i nie pomyliłam się. Stałam na środku cała zapłakana a Justin biegł w moją stronę.




Zdyszany chwycił mnie za uda, podniósł i przycisnął moje ciało do ściany, jednocześnie napierając na mnie. Przez chwilę patrzyliśmy sobie w oczy, nie potrzebowaliśmy słów, wystarczyły nam  głębokie spojrzenia. Wiedziałam, że w tych czekoladowych tęczówkach jest wszystko to czego pragnęłam i czego tak długo szukałam. Justin delikatnie wziął mnie na ręce i zaniósł do pokoju, położył na łóżko i nasze do tej pory delikatne i nieśmiałe pocałunki zamieniły się w bardziej namiętne. 
Wiedziałam, że tego chcę i czułam, że on także. Jego dłonie wodziły po moich plecach, dochodząc do rozpięcia stanika. Poddałam się temu bez opamiętania. Czułam przyśpieszony oddech Justina, kiedy delikatnie przygryzał moje ucho. Zdarłam z niego koszulkę, a moim oczom ukazała się wyrobiona klata, jego ciało było rozpalone, a żyła na szyi pulsowała. Moje powieki odpadły i całkowicie oddałam się ruchom Justina, tym jak delikatnie wkładał swoją dłoń pod moje koronkowe majtki. To była jedna z chwil, które miały trwać wiecznie. Był bardzo ostrożny, jakby bał się, że zrobi mi krzywdę, to było strasznie słodkie. Twierdziłam, że seks z Michałem był najlepszy w moim życiu, dopóki nie zaznałam tego. Nie wiedziałam, że może być on tak cholernie słodki, delikatny i piękny. Cała drżałam, nie musiałam na niego patrzeć, wystarczyło, że czułam jego obecność i dotyk, a samo to mnie podniecało. Otworzyłam oczy i ujrzałam jak białe zęby Justina wyłaniają się w uśmiechu. Musnął moje usta w pocałunku i położył się obok mnie, jednak nasze dłonie nadal pozostawały w mocnym uścisku. "Dziękuję." wyszeptał do mojego ucha, po czym ja wtuliłam się w jego ciepłe ramiona. Rozmawialiśmy o tym co będzie dalej, z moich oczu leciały łzy, które Justin starał się jak najszybciej ocierać. Ustaliliśmy, że na razie on wyjeżdża, ja wracam do domu, a to co będzie dalej niech pozostanie dla nas niespodzianką. Do tej pory żyliśmy chwilą, więc dlaczego teraz nie miałoby się udać? Cierpiałam, widziałam po nim, że on także nie pozostawał obojętny na to co się stało. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam wtulona w jego klatkę piersiową, słuchając jak już spokojniej oddycha. Po przebudzeniu Justina nie było obok mnie, leżała tylko kartka "Musiałem już lecieć. Przepraszam, że Cię nie obudziłem, ale kiedy śpisz jesteś jeszcze piękniejsza. Nie żegnam się, bo niedługo znowu się zobaczymy. Odezwę się jak dolecę. Twój Justin." Uśmiechnęłam się przy słowach "kiedy śpisz jesteś jeszcze piękniejsza", na pewno tak jest, bo wtedy nie gadam. Do pokoju weszła ucieszona Marika, byłam pewna, że równie dobrze udała jej się dzisiejsza noc. Jedyne czego jej zazdrościłam to, to, że Kamil także mieszka we Wrocławiu, tylko, że wraca tam za tydzień. Poszłam pod prysznic i zaczęłam się ogarniać. Po wyjściu z łazienki zauważyłam, że do pociągu mamy jeszcze dużo czasu, więc zrobiłam nam kawę, usiadłyśmy wygodnie na łóżku i zaczęłyśmy opowiadać sobie co działo się w nocy. Kamil okazał się romantykiem i zabrał Marikę romantyczną kolację, a nie tak jak myślałyśmy na imprezę. Cieszyłam się jej szczęściem, bo w końcu udało jej się znaleźć fajnego kolesia, chociaż jak na nią to wszystko potoczyło się bardzo szybko. Przeważnie potrzebowała jakiś 2 miesięcy, żeby zaufać kolesiowi albo chociaż go pocałować. Starałam się przy niej nie płakać, nie chciałam psuć jej szczęścia, ale i tak zauważyła, że coś jest nie tak. Ale jak to Marika zamiast mówić "będzie dobrze" po prostu przytuliła mnie mocno do siebie i pozwoliła pomilczeć. Zawsze przy niej nie czułam tej presji powiedzenia co mi jest, wiedziałam, że mogę z nią porozmawiać o tym w każdej chwil i niczego nie będzie ode mnie wymagać. Zamówiłyśmy taksówkę, wymeldowałyśmy się z hotelu, rzuciłyśmy jeszcze jedno spojrzenie na Łódź i pojechałyśmy na dworzec. To wszystko robiłam jak w amoku, nie chciałam wracać do rzeczywistości. Wiem, że to był najlepszy wyjazd, który zmienił moje życie. Kiedy już zajęłam wygodne miejsce w pociągu, założyłam słuchawki (WŁĄCZ), wlepiłam się w szybę, ale zamiast widoków za oknem przed oczami miałam wszystkie chwile spędzone w Łodzi. To było jak taki mój własny film, koncert, M&G, uśmiech Justina, szalejące fanki, siedzenie przy basenie, pocałunki, kolacje, oglądanie filmów, granie w bilarda, robienie głupich zdjęć, bawienie się w ganianego po całym hotelu.
Znowu chciało mi się płakać, ale byłam silna, bo przecież to nie był koniec, to dopiero początek. To nie może się spieprzyć, w końcu zasługuję na szczęście. Z rozmyśleń wyrwał mnie dźwięk dzwoniącego telefonu, "Michał". Kurwa, no to witamy ponownie...

poniedziałek, 12 maja 2014

11

Tak więc moje postanowienie poszło się jebać.. Byłam zauroczona osobą, jaką był Justin. Kilka następnych dni było jak z bajki. Spędzaliśmy razem mnóstwo czasu, rozmawialiśmy, śmialiśmy się i zwiedzaliśmy. Jednak nie mogliśmy zbyt często opuszczać hotelu, ponieważ udało nam się utrzymać w tajemnicy to, że Justin został w Łodzi. Marika poznała bardzo fajnego i do tego mega przystojnego kolesia, Kamila. Nie opuszczali siebie na krok, więc nie miałam wyrzutów sumienia z powodu tego, że ze względu na Justina nie spędzam z nią zbyt wiele czasu. No i dzięki Kamilowi nie przeszkadzało jej to, że "miłością jej życia" woli mnie.Poznała Justina z innej strony i dzięki temu zobaczyła, że to jest normalny chłopak, co pozwoliło jej nieco ochłonąć. Uśmiech nie schodził z mojej twarzy, dzięki temu prawie nie myślałam o Michale i ostatnich wydarzeniach. Żyłam moim snem i starałam się nie myśleć o rzeczywistości, która jednak dała o sobie znać. Pewnego wieczoru, kiedy oglądaliśmy film, Justin oznajmił mi, że jutro jest nasz ostatni wspólny wieczór, ponieważ musi wracać. Kurwa, jedyny chłopak w moim życiu, przy którym czułam się tak cholernie dobrze, musi wyjechać?! Dlaczego musiałam zauroczyć się akurat w nim? Myśl, że mogę go widzieć ostatni raz prześladowała mnie przez resztę nocy. Następny dzień miał być tylko nasz. I tak też się stało. Od rana nie widziałam Justina, coś szykował, coś co miało być dla mnie niespodzianką. Jedyne co wiedziałam to tyle, że mieliśmy spotkać się na dachu hotelu. Dobrze, że dzień wcześniej byłyśmy na zakupach i wyhaczyłam piękną sukienkę. Wzięłam szybki prysznic, ułożyłam włosy, zrobiłam lekki makijaż, pożyczyłam buty od Mariki, ubrałam się i wyszłam do Justina, który czekał przed drzwiami.

Kiedy mnie zobaczył z jego ust wydobyło się ciche "wow." Zarumieniłam się, a on objął mnie w pasie i delikatnie przyciągnął do siebie jednocześnie całując mnie w policzek. Staliśmy tam chwilę, a następnie Justin złapał mnie za rękę i zaczął prowadzić schodami w stronę dachu hotelu. Gdy tylko zamknęły się za nami drzwi zaparło mi dech w piersi. Było pięknie, zachód słońca, świece, stolik z kolacją i romantyczna muzyka. Dopiero wtedy zobaczyłam jak Justin cudownie wygląda. 
Z wrażenia nie mogłam wydobyć z siebie słowa, więc mój towarzysz przejął inicjatywę. Poczułam jego duże dłonie na swoich biodrach i to jak porusza się w rytm muzyki. 
Sen, bajka? Nie wiem jak to nazwać, ale na pewno nie miałam zamiaru się budzić. Liczyła się dla mnie tylko ta chwila i Justin. "Jesteś cudowna, już nigdy nie chcę wypuszczać Cię ze swoich ramion." szepnął mi do ucha. "Przecież oboje doskonale wiemy, że to koniec." odpowiedziałam, a po policzku zaczęła mi spływać łza, którą szybko otarł. "Nie pozwolę Ci odejść,  to jest dopiero początek.", chciałam mu odpowiedzieć, jednak zatkał mi usta. "Ciii, nie paplaj już tylko daj mi się w końcu pocałować.", powiedział, po czym poczułam dotyk jego malinowych ust na swoich, delikatnie muśniętych błyszczykiem o smaku czekoladowym. Prawie jak Jego oczy. 
To był nasz pierwszy pocałunek i miałam nadzieję, że nie ostatni. Kurwa, co się ze mną dzieje? Nigdy nie byłam tak cholerną romantyczką. Ale ruszało mnie to, że człowiek udający twardziela, mogący mieć każdą dziewczynę, w ciągu kilku dni opowiedział mi prawie całe swoje życie i do tego był dla mnie delikatniejszy niż ktokolwiek inny. Miał w sobie coś co mnie rozczulało i do tego strasznie go pragnęłam. Ale nie, nie mogłam wyjść na napalona wariatkę. Kolejny raz nie mogliśmy oderwać się od rozmowy tak bardzo, że nawet nie zauważyliśmy kiedy zrobiło się jasno. Mieliśmy szczęście, że noc była wyjątkowo ciepła. Wtuleni w siebie popatrzyliśmy ostatni raz na miasto i weszliśmy do hotelu. 
Justin odprowadził mnie pod drzwi pokoju, Marika spała u Kamila, więc zdawałam sobie sprawę z tego, że rozkleję się zaraz po tym jak on odejdzie. Przytulił mnie, wtuliłam się w jego umięśniony tors. Byłam pewna, że to są właśnie te ramiona, w których czuję się najbezpieczniej i w których chcę zasypiać każdego wieczoru i budzić się każdego ranka, aż do końca życia. Tłumiłam w sobie łzy, nie chciałam tego kończyć, ale Justin oderwał mnie od siebie i ponownie tej nocy delikatnie mnie pocałował. "Chcę żebyś wiedziała, że jeszcze się spotkamy. Będę o Ciebie walczył, za wszelką cenę. Do zobaczenia niedługo, kochanie." Musnął ustami moje czoło i jeszcze przez chwilę patrzyłam jak odchodzi, dość niepewnym krokiem. Odwrócił się i pomachał mi dłonią. Weszłam do pokoju, zsunęłam się po drzwiach i tak jak się spodziewałam kompletnie się rozkleiłam. Możliwe, że po zaledwie kilku dniach mogłam się w nim zakochać? Nie! Ja się tak szybko nie zakochuję. Kurwa.

niedziela, 11 maja 2014

Przepraszam bardzo, że nie pojawiają się kolejne rozdziały. Matura= brak czasu na cokolwiek. Widzę wasze wiadomości i w miarę możliwości odpisuję. Mam nadzieję, że jutro już się coś pojawi. Pomysł się we mnie rozkręca, więc życzcie powodzenia. Buziaki :*